Na szafocie

GrbCzy w twoim podręczniku do nauki języka angielskiego znajduje się znane opowiadanie o Sir Walterze Raleighu i jego nadgorliwym słudze?

Otóż Sir Walter Raleigh (1552-1618), wierny poddany Elżbiety I, był sławnym angielskim admirałem, który dużo podróżował i brał udział w wielu wyprawach. Często odbywał rejsy do Ameryki, przywożąc stamtąd różne nowości. Pewnego razu przywiózł tytoń, nieznaną roślinę, którą palili Indianie. Nasz bohater zaopatrzył się również w indiańską fajkę, która służyła mu do rozkoszowania się tajemniczym zielem.

Wtedy jeszcze nikt w Europie nie znał zastosowania tytoniu, choć podobno jako pierwszy sprowadził go Krzysztof Kolumb. Pewnego dnia, gdy Sir Walter siedział w swoim gabinecie otoczony obłoczkiem kopcia, wszedł jego sługa. Ten, nie dowierzając własnym oczom, ujrzał oto, jak z ust i nosa pana wydobywa się gęsty dym. Przerażony, wybiegł z pokoju, wracając po chwili z wiadrem pełnym wody. Zanim Raleigh zdążył cokolwiek wytłumaczyć słudze, ten wylał mu z zamachem wiadro zimnej wody na twarz. Biedny służący był przekonany, iż postąpił dobrze gdyż myślał, że ugasił pożar i uratował życie swojego pryncypała. Początkowo Sir Walter Raleigh nie był zachwycony niespodziewanym prysznicem, dopiero po pewnym czasie, jako człowiek wielkoduszny, serdecznie się uśmiał i wybaczył gorliwemu słudze.

            Jednak nie wszystkie epizody z życia tego wielkiego człowieka są tak znane, jak to zabawne zdarzenie. Niewiele wiemy na przykład o okolicznościach śmierci naszego bohatera, a szkoda, bo skłaniają do refleksji… . Otóż, kiedy w 1603 roku zmarła królowa Elżbieta I  , a jej następcą został Jakub I, syn Marii Stuart, Raleigh popadł w niełaskę nowego władcy z powodu rzekomej zdrady i został skazany na śmierć. Wyrok jednak odroczono. Po trzynastu latach więzienia w londyńskim Tower — niespodziewanie wypuszczono go na wolność. Jak się później okazało, tylko dlatego, że potrzebowano jego doświadczenia dla nowego, śmiałego przedsięwzięcia niebezpiecznej podróż do Gujany. Niestety, wyprawa ta - bez winy Sir Waltera zakończyła się niepomyślnie. Wtedy król odwrócił się od dzielnego żeglarza i pozwolił, aby dosięgła go ręka kata.

Raleigh był jednym z najlepszych i najszlachetniejszych synów narodu - dzielny, odważny i mężny . Zasłynął nie tylko jako wielki uczony, podróżnik i odkrywca, ale także jako niezwykle utalentowany pisarz, autor głośnej i popularnej „Historii świata" w pięciu tomach oraz szeregu innych prac naukowych.

            Przede wszystkim jednak Sir Walter Raleigh był chrześcijaninem. W ciągu całego swojego życia doświadczał łaski i wierności swojego Boga. Rozkoszował się pokojem z Bogiem, bo czuł się bezpieczny w rękach i przy sercu Pana Jezusa. Dał temu wyraz 29 października 1618 roku, w drodze na szafot ,
            Kroczył na to rusztowanie krwi jak prawdziwy bohater i odważnie czekał na cios spadającego miecza. Wtedy o ironio, padło niespodziewane pytanie kata: „Czy głowa dobrze leży na klocku?” Cóż, nieszczęśnik chciał zapewne jak najlepiej wykonać swoje zadanie. I usłyszał taką oto odpowiedź skazańca : .: „Przyjacielu, to wszystko jedno, jak głowa leży, bo z moją duszą jest wszystko w porządku". Wspaniałe wyznanie niewinnie skazanego!
            A jak wygląda sprawa z twoją duszą? Zatrzymaj się i zastanów! Pomyśl o słowach, które zapisane są w Ewangelii Mateusza 10,28: „I nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, ale duszy zabić nie mogą; bójcie się raczej tego, który może i duszę, i ciało zniszczyć w piekle".

Back to Top