team1

Moi drodzy przyjaciele, na pytanie: "Po co żyję?" istnieje mnóstwo powierzchownych i zbyt pochopnych odpowiedzi. Przed wielu laty zdarzyło mi się usłyszeć większość z nich naraz. Było to w roku 1936, a więc podczas rozkwitu Rzeszy Hitlera. Studenci z Münster poprosili mnie, abym porozmawiał z nimi na temat sensu życia. I dodali, że nie chcą wykładu, tylko dyskusję.

„Dobrze – powiedziałem – zaczynajcie! Jaki jest sens mojego życia? Po co żyję?"

 

Ponieważ było to, jak już wspomniałem, w Trzeciej Rzeszy, więc oczywiście zaraz wstał jeden z młodych ludzi i oznajmił: "Ja żyję dla mojego narodu. To jest tak, jak z liściem i drzewem. Liść nic nie znaczy, ważne jest drzewo. I ja żyję dla drzewa, dla mojego narodu!"

Odpowiedziałem na to: "Bardzo ładnie. A po co jest drzewo? Po co jest naród?"

Cisza. Tego nie wiedział. Rozumiecie, ta odpowiedź nie była odpowiedzią na pytanie. Była wyminięciem pytania. Powiedziałem więc: "Moi kochani, nie możecie dawać takich odpowiedzi, które rozmijają się z pytaniem i odsuwają je na bok. Pytam raz jeszcze: Jaki jest sens mojego życia? Po co żyję?"

Tym razem wstał inny młodzieniec i powiedział: "Żyję po to, by spełnić mój obowiązek!"

"Człowieku – zawołałem – w tym właśnie cały dowcip! Co mianowicie jest moim obowiązkiem? Ja uważam za swój obowiązek głosić wam Słowo Boże, a kto inny uważa za swój obowiązek zaprzeczać istnieniu Boga. Co jest więc obowiązkiem?"

Tu mała dygresja. Pewien wyższy urzędnik powie dział mi kiedyś: "Panie pastorze, coś panu powiem w zaufaniu. Siedzę tu i przez cały dzień przeglądam i podpisuję akta, ale gdyby one wszystkie nagle zostały spalone, to świat nie zatrzymałby się w biegu. Bardzo cierpię nad tym, że moja praca jest w gruncie rzeczy pozbawiona sensu". Co to znaczy: obowiązek? Setki tysięcy ludzi zostało w Trzeciej Rzeszy zamordowanych przez członków SS. A ci, postawieni przed sądem stwierdzali: "Spełnialiśmy swój obowiązek. Taki mieliśmy rozkaz"

Czy sądzicie, że obowiązkiem człowieka jest zabijanie innych ludzi? Ja tak nie sądzę, więc spytałem moich studentów: "Kto może mi powiedzieć, co jest moim obowiązkiem? Żebyśmy znaleźli się wreszcie na pewnym gruncie".

Młodzi ludzie zaczęli się wreszcie zastanawiać. Potem jeden z nich wstał i dumnie świadczył: "Pochodzę z bardzo starego szlacheckiego rodu. Mogę wymienić swoich przodków do szesnastego pokolenia. Jest to bardzo długi szereg praojców! Czyż nie jest treścią i zadaniem życia godne kontynuowanie historii rodu?"

Mogłem na to odpowiedzieć tylko tyle: "Młody człowieku! Jeżeli nie wie się, po co żyły te pokolenia w liczbie szesnastu, to nie warto dodawać do nich siedemnastego pokolenia!"

Widzicie teraz, ile może być takich powierzchownych i pochopnych odpowiedzi. Nekrologi w gazetach zawierają często taki okropny wierszyk: "Całe życie pracowałeś, nic dla siebie nie żądałeś, o swych bliskich wciąż myślałeś, obowiązki wypełniałeś". Znacie to? Ilekroć czytam taki wierszyk, wpadam w szał. Przecież to jest nekrolog dla konia! No nie? Koń pracuje przez całe życie, ale nie wierzę, żeby człowiek tylko po to żył na świecie, by pracować. To byłoby żałosne. Gdyby sensem naszego życia była tylko praca, to lepiej byłoby popełnić samobójstwo w wieku lat dziesięciu. "Całe życie pracowałeś..." Okropność. Nie, to również nie jest sensem naszego życia.

Był tam jeszcze jeden student, który mi powiedział: "Panie pastorze, ja chcę zostać lekarzem, chcę ratować życie ludzkie. Czy taki piękny cel nie może być treścią mojego życia?" odrzekłem mu na to: "No dobrze! Ale jeżeli pan nie wie, po co człowiek żyje, to jakiż to ma sens, żeby pan ratował jego życie? Czy nie lepiej dać mu zastrzyk uśmiercający?"

Proszę tylko nie zrozumieć mnie źle i nie opowiadać później, że ja zalecam dawanie ludziom uśmiercających zastrzyków! Chciałem tylko powiedzieć, że wypowiedź tego studenta nie była

rozstrzygającą odpowiedzią na pytanie o sens życia. Podczas tego spotkania wstrząsnęło mną uświadomienie sobie, że w naszych czasach nawet ludzie wykształceni – byli to przecież wyłącznie studenci – żyją, nie wiedząc w gruncie rzeczy, po co właściwie są na tym świecie.

Chciałbym tu wtrącić jedną uwagę. Być może drażni w as trochę sposób, w jaki tu do was przemawiam. Mógłbym oczywiście używać przesadnie wycyzelowanych zdań z mnóstwem wyrazów obcych, ale jestem pewny, że zasnęlibyście wtedy w przeciągu pół godziny. A ponieważ taka perspektywa okrop nie mnie przeraża, więc wolę mówić takim zwyczajnym, codziennym językiem. Czy to jasne? Dziękuję! Po tych wszystkich odpowiedziach, o których przed chwilą wspomniałem, usłyszałem od studentów w Münster jeszcze jedną: "

Życie w ogóle nie ma głębszego sensu. To, że się urodziłem, jest czystym przypadkiem. Nie kryje się za tym żaden sens. I dlatego najlepszą rzeczą, jaką możemy zrobić, jest używanie życia na wszelkie sposoby"

Takie myśli są być może najcięższą próbą i pokusą, na jaką człowiek może być wystawiony. Cóż mu pozostanie, gdy powie sobie: "Moje życie nie ma sensu. Gdyby moi rodzice nie pobrali się, to w ogóle bym się nie urodził. A ponieważ jest to czysty przypadek, więc

całe życie również nie ma sensu". Jeżeli taki człowiek żyje w trudnych warunkach, to w takiej chwili jest bliski samobójstwa. Po co ma żyć dalej? Jeżeli wszystko jest przypadkiem i bezsensem, to lepiej ze sobą skończyć. Czy wiecie, że liczba samobójstw w Niemczech Zachodnich przewyższa liczbę zabitych w wypadkach na drodze? Czy wiecie, że około 50 procent samobójców to ludzie poniżej trzydziestego roku życia? Oto wstrząsająca ilustracja naszych czasów: przestaliśmy widzieć sens życia!

Często rozmawiałem z ludźmi, którzy skarżyli się, że ich życie nie ma sensu i albo rozmieniali je na drobne, goniąc za rozrywkami, albo myśleli o samobójstwie. Pytałem ich: "A gdyby życie jednak miało sens? Gdyby miało, a pan tu żyje tak, jak gdyby nie miało, to co? Jak

będzie pan wyglądał przy końcu takiego życia?"

Są w Biblii takie słowa, które przenikają człowieka do szpiku kości: "Postanowione jest ludziom raz umrzeć, a potem sąd..." Widzicie, te słowa trzeba znać, aby z całą powagą zadać sobie pytanie: "Po co żyję?"

Przecież nie możemy umrzeć i stanąć przed sądem Bożym, jeżeli przegapiliśmy sens naszego życia! Czy to jest jasne? Pójdźmy więc krok dalej

Z książki "Jezus naszym przeznczeniem" w. Busch

"I nie ma w nikim innym zbawienia; albowiem nie ma żadnego innego imienia pod niebem, danego ludziom, przez które moglibyśmy być zbawieni".
Dzieje Apostolskie 4,12

ZGROMADZENIA
Zbór Chrześcijan Mikołów ul. Waryńskiego 42a; Nd: 9:30 - Wieczerza Pańska; 11:00 - Głoszenie Słowa Bożego; Wt: 18:30 Modlitwy i studium Biblijne