Ślepy BartymeuszTeraz muszę jeszcze powiedzieć coś bardzo ważnego: jesteśmy zagonieni dopóty, dopóki znajdujemy się pod panowaniem diabła. Ale ja znam Kogoś, kto ma dla każdego z nas czas: Jezus, Zbawiciel, Zmartwychwstały! Żony skarżą się: "Mój mąż nigdy nie ma dla mnie czasu!" Mężowie narzekają: "Moja żona nigdy nie ma dla mnie czasu!" Rodzice oburzają się: "Dzieci nigdy nie mają dla nas czasu!" Dzieci płaczą: "Rodzice nigdy nie mają dla nas czasu!" Posłuchajcie: Jezus ma czas! Jezus ma czas dla nas!


Odkryłem to zupełnie niedawno. W zeszłym tygodniu borykałem się z paroma trudnymi problemami, o których nie będę tu bliżej opowiadał. Człowiek zostaje niekiedy uwikłany w konflikty naszych czasów. Byłem tak przygnębiony, że moja żona powiedziała: "Jesteś po prostu nieznośny, ale mogę to zrozumieć". Wiecie, że się zarumieniłem? I uciekłem do lasu. A tam, w ciszy, porozmawiałem z moim Zbawicielem: "Panie Jezu, muszę Ci wyjaśnić, w jak ciężkim znalazłem się położeniu..." I opowiedziałem Mu wszystko. A On się nie spieszył, mogłem wyjaśnić wszystko szczegółowo. Trwało to dwie godziny. Potem otworzyłem Nowy Testament i każde słowo w nim było odpowiedzią Bożą dla mnie osobiście! Wróciłem do domu pełen
42
radości. Zrobiłem zupełnie nowe odkrycie: Jezus ma dla mnie czas!
W Nowym Testamencie jest taka cudowna historia. Na ulicy siedzi niewidomy i żebrze. Ma przed sobą dużą drewnianą miskę. Gdy ktoś przechodzi, żebrak wyciąga w jego stronę tę miskę i woła: "Daj mi jałmużnę!" Pewnego razu ulicą idzie wielki tłum. Niewidomy nasłuchuje i myśli: "Co to może być? Procesja czy wojsko?". Wreszcie pyta: "Co się dzieje?", a ktoś z tłumu odkrzykuje: "Jezus tędy przechodzi!" W duszy niewidomego zajaśniało światło. Słyszał już o Jezusie i wierzył, że Jezus jest Synem Bożym. I oto zaczyna wołać: "Jezusie, Synu Dawidowy, zmiłuj się nade mną!" Zdenerwowani ludzie uciszają go: "Nie krzycz tak! Chcemy słyszeć, co Jezus mówi!". Ale niewidomy woła dalej: "Jezusie, Synu Boży, zmiłuj się nade mną!". Teraz ludzie są już wściekli i grożą mu pobiciem, jeśli się nie uspokoi. Taki rozgniewany tłum jest bardzo niebezpieczny. Ale niewidomy nie daje się powstrzymać i dalej woła swoje. Gdybym tam był, postarałbym się wytłumaczyć mu, dlaczego nie powinien krzyczeć: "Posłuchaj – powiedziałbym – musisz zrozumieć. Jezus zmierza ku Golgocie. Chce umrzeć za ten świat. Świat ginie z powodu grzechu, a Jezus chce ten grzech wziąć na siebie, aby ludzie mieli pokój z Bogiem. Potem Jezus chce zmartwychwstać, zwyciężyć śmierć. To są sprawy ogólnoświatowej wagi, nie możesz teraz przeszkadzać". No, ale mnie tam nie było i niewidomy dalej wołał: "Jezusie, Synu Dawidowy, zmiłuj się nade mną!". I teraz następuje jedna z najpiękniejszych scen Nowego Testamentu: "Wtedy Jezus przystanął..." (Ach, Panie Jezu, kiedy ja mam jakieś ważne posiedzenie, to nie daję się zatrzymywać przez byle kogo!) "Wtedy Jezus przystanął i kazał przyprowadzić go do siebie..." Jezus rozwiązujący problemy całego świata miał czas dla niewidomego żebraka! Taką wartość ma dla Niego człowiek!
I taką samą wartość macie dla Niego Wy. Czy sądzicie, że na całym świecie jest jeszcze ktoś, dla kogo macie tak ogromną wartość? A Wy nie macie dla Niego czasu... Diabeł musiał porządnie was ogłupić!
Słyszałem kiedyś taką niestworzoną historię. Tonie statek i
43
steward biegnąc korytarzami, krzyczy: "Wszyscy na pokład! Statek tonie!" Przebiega też obok kuchni, gdzie kucharz piecze kurczęta. Słysząc okrzyk stewarda spokojnie robi dalej swoje, mrucząc: "Najpierw muszę spełnić swój obowiązek!" I tonie razem ze swoimi kurczętami. Tak samo postępuje dzisiejszy człowiek: "Jezus? To nieaktualne! To mnie nie interesuje. Nie mam czasu!" I tak świat bez Jezusa jedzie prosto do piekła.
Sądzę, że przede wszystkim powinniśmy zrobić to, co najważniejsze. A najważniejszą rzeczą jest, abyśmy przyjęli ratunek, który ofiarowuje nam Bóg. Chciałbym, byście mogli teraz stanąć pod Krzyżem, mówiąc: "Otom jest, Królu mój, ja oddaję Ci się, w służbie swej użyj mnie, i co mam! Że dobrego nic we mnie nie znajdziesz, to wiem, jeśli Ty nie napełnisz mnie sam. Z duszy mej obmyć chciej wszelki brud swoją krwią, użytecznym narzędziem swym zrób! Duchem swym w sercu mym wyryć racz wolę swą, bym posłusznie szedł śladem Twych stóp!"

Wersety

"Kto mną gardzi i nie przyjmuje słów moich, ma swego sędziego: Słowo, które głosiłem, sądzić go będzie w dniu ostatecznym"

(Ewangelia Jana 12,48)

Zaproszenie

ZGROMADZENIA

  • Mikołów ul Waryńskiego 42a
  • Nd: 9:30 Wieczerza Pańska
  • 11:00 Głoszenie Słowa Bożego
  • Wt: 18:30 Modlitwy i studium Słowa Bożego