Spotkania Jezusa z grzesznicą

Każdy człowiek wie, czym jest dobro i zło. Ludzie potrafią rozróżnić, czy coś jest dobre, czy złe; mimo to trudno znaleźć choćby dwie osoby stosujące takie same kryteria do zakwalifikowania czegoś jako dobre lub złe. Ludzie mierzą dobro na podstawie własnych możliwości czynienia go, a miarą zła jest najczęściej to, że inni są jeszcze gorsi.

Alkoholik, na przykład, nie widzi wielkiego zła w upijaniu się, natomiast kradzież ocenia bardzo surowo.

Ktoś nieuczciwy, kto codziennie mataczy i oszukuje, usprawiedliwia się w jego własny sposób rozumianą „działalnością gospodarczą” i w pełni zadowolony mówi: „W biznesie to konieczność, przecież wszyscy tak robią, a ja nigdy się nie upijam i nie klnę jak inni”. Ktoś inny trwoni pieniądze, ale chełpi się przy okazji okazywaną innym szczodrością i wspaniałomyślnością mówiąc: „Nie wyrządzam nikomu krzywdy, najwyżej sobie samemu”. Człowiek prawy, który żyje według uniwersalnych zasad moralnych, ubolewa nad grzesznikami, ale nie zastanawia się nad tym, ile złych myśli i uczuć kryje się w głębi jego własnego serca, które tylko sam Bóg widzi i osądza, podczas gdy on sam opiera się jedynie na obserwacji zachowania innych.

Tak więc każdy chlubi się tym, że nie popełnia takich grzechów, jakich dopuszczają się inni. Dowodzi to jedynie tego, że oceniając innych, „nie odmierzamy tymi samymi odważnikami”; wybieramy takie, które nas stawiają w dobrym świetle, a innych potępiają. Ale wiedzmy, że jest tylko jedna miara, według której wszyscy zostaniemy ocenieni i osądzeni – jest to miara Boża, miara oparta na Bożym prawie. On nie mierzy „na oko” oceniając coś „mniej więcej”. Kiedy budzi się w nas sumienie i zauważamy, że zgrzeszyliśmy wobec Boga, że On wszystko widzi, wtedy dopiero odczuwamy ciężar obciążającej nas winy i zauważamy nasze prawdziwe położenie. Wówczas przestajemy siebie usprawiedliwiać i wskazywać na innych, gorszych od siebie, ale z niepokojem zaczynamy zastanawiać się, czy to w ogóle jest możliwe, aby Bóg, przed którym jesteśmy winni, mógł nam przebaczyć.

W 8 rozdziale Ewangelii Jana uczeni i faryzeusze przedstawiają się jako ludzie bardzo moralni i religijni. Są bardzo zdumieni i oburzeni, kiedy przyłapują kobietę na jawnym grzechu. Wiedzą, że zgodnie z prawem mojżeszowym kobietę należy skazać na śmierć. Kiedy zepsuty grzesznik znajdzie kogoś gorszego od siebie, jego sumienie uspokaja się. Pociesza się wtedy, że „cięższy” grzech bliźniego usprawiedliwia jego samego,a zaciekle go oskarżając, odczuwa ulgę i zapomina, że sam jest jeszcze gorszy. Tak pociesza się każdy człowiek, człowiek, który jest grzesznikiem.

Ponadto sama myśl o tym, że Bóg okazuje łaskę grzesznikowi, jest dla niego nie do przyjęcia. Zasadą Bożą jest okazywanie łaski. Przebacza ona każdy grzech i nie oczekuje niczego w zamian, chociaż grzesznik na to przebaczenie nie zasługuje. Dla człowieka jest to całkowicie obce i przekracza jego wyobrażenia, budzi w nim niechęć i cichy sprzeciw, uważa to za niesprawiedliwe. Ludzie nie załatwiają swoich spraw w taki sposób, dlatego niewłaściwie odbierają takie postępowanie u Boga. Tylko pokora pozwala nam zrozumieć, że zbawienie zależy całkowicie od łaski. My, ludzie, nie uczyniliśmy niczego, czym zasłużylibyśmy sobie na zbawienie. Nasza ludzka, grzeszna natura, może jedynie starać się o skorzystanie z tej łaski. Uczeni w prawie i faryzeusze nie mogli tego zrozumieć i nie chcąc przyznać, że sami są grzesznikami, próbowali podchwytliwie nastawić na Jezusa pułapkę. Gdyby bowiem uniewinnił tę kobietę, mogliby powiedzieć, że jest niesprawiedliwy, a jeśliby ją potępił, oznaczałoby to, że nie jest miłosierny. Powiedzieli więc: „Takie powinno się kamienować, a Ty co mówisz?”

Jezus pisze na piaskuZgodnie z prawem wyrok byłby sprawiedliwy, a dowód winy niepodważalny. Pozostaje pytanie, kto był upoważniony do wykonania tego wyroku? Człowiek łatwo potępia, ale kto ma prawo wykonać wyrok? „Ten, kto jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci kamieniem”. Czy ktoś mógł powiedzieć, że jest bez grzechu? A jeśli nie, to znaczy, że na wszystkich ciążył ten sam wyrok – śmierć, bo” zapłatą za grzech jest śmierć (…)”. Opisane tutaj zdarzenie postawiło wszystkich w dziwnej sytuacji – zarówno oskarżona, jak i jej oskarżyciele występują w tej samej roli. Nie tylko ją należałoby ukamienować, ale także wszystkich oskarżycieli, począwszy „od najstarszych”.

Czy zastanawiałeś się nad tym, drogi Przyjacielu, że tak jak wszyscy grzesznicy na całym świecie jesteś winny przed Bogiem? Bez względu na to, jakie są Twoje grzechy w porównaniu z innymi, czy możesz powiedzieć przed Bogiem: „Jestem bez grzechu?” Skoro nie możesz tego powiedzieć, podlegasz karze śmierci. Dusza, która zgrzeszy, umrze (…). Jak więc zachowasz się w tym beznadziejnym położeniu? Być może, podobnie jak uczeni i faryzeusze oskarżeni przez własne sumienie, odejdziesz od Tego, który może Ci przebaczyć. Kiedyś tak samo postąpił Adam, który odszedł i ukrył się przed Bogiem w ogrodzie Eden, gdy uświadomił sobie własną winę. Odwrócił się od swojego jedynego Przyjaciela w chwili, gdy najbardziej Go potrzebował. I tak dzieje się po dzień dzisiejszy. Człowiek lęka się jedynej Osoby, która czeka na niego, gotowa, by mu wybaczyć i pomóc.

Być może jednak żyjesz w przekonaniu, że w gruncie rzeczy nie jesteś taki zły, albo, że inni są o wiele gorsi, albo, że nie jesteś grzesznikiem. A co na Twój temat mówi Bóg? Nawet, jeśli Twoje własne sumienie podpowiada Ci, że nie popełniasz „ciężkich” grzechów, to tak czy inaczej, karą za grzech (choćby jeden) jest śmierć. Bóg się nie myli, taki jest Jego wyrok. Jeśli wiemy, że Bóg jest sprawiedliwy, to czy możemy mieć jakąś nadzieję? On jest Bogiem sprawiedliwym, lecz także zbawiającym. Może potępić, może wykonać wyrok. Czy może jednak przebaczyć?

„Pozostał tylko sam Jezus i ta kobieta stojąca pośrodku”. Stała przed Tym, który mógł powiedzieć o sobie: „jestem bez grzechu”, mógł więc również rzucić kamieniem. Stała sama przed Tym, którego uważała za Mistrza. Prawo już ją potępiło; czy teraz On wykona wyrok jak nakazywało prawo? Z pewnością był to dla niej moment ogromnego napięcia. Nic dookoła nie miało teraz dla niej żadnego znaczenia, kiedy tak stała przerażona przed Tym, który miał władzę nad życiem i śmiercią. Wszystko zależało Jego decyzji. Człowiek nie miał odwagi rzucić w nią kamieniem – a Bóg? I wtedy usłyszała: „I ja cię nie potępiam. Idź i już nie grzesz więcej”.

Te słowa to wciąż aktualna dobra nowina dla każdego grzesznika wypowiadana przez samego Sędziego. Ale skierowana jest wyłącznie do pokutującego, załamanego grzesznika, w pełni świadomego swojej beznadziei i ciążącego na nim wyroku Sędziego. Sprawiedliwi faryzeusze nie usłyszeli jej. Obciążeni skazującym prawem nie chcieli przyznać się do grzechu, byli raczej skłonni zlekceważyć go, zasłaniając się dobrymi uczynkami. W ten sposób sami odrzucili przebaczenie, które znalazła nieszczęśliwa kobieta, słysząc błogosławione słowa pokoju. Do dnia dzisiejszego nic się nie zmieniło. Drogi Przyjacielu, jeśli pragniesz pełnego, niczym niezasłużonego przebaczenia, musisz stanąć przed Bogiem jako grzesznik świadomy swojej winy. Z nikim się nie porównuj i u nikogo nie szukaj ratunku. Nie składaj wcześniej postanowienia poprawy i nie staraj się najpierw naprawić swojego postępowania. Stań przed Panem Jezusem przyprowadzony do Niego świadomością ciążącego Ci grzechu w miejscu, w którym skazaniec oczekuje na wyrok; przed Osobą, która ma prawo go wykonać. Twój grzech musi być jedynym powodem, dla którego sam przyjdziesz do Boga.

Wciąż jednak wielu ludzi szuka pokoju na własną rękę, poprzez tzw. „święte postępowanie” - dobre uczynki. Gdyby zaczęli od przyznania się, że są zgubionymi grzesznikami i znajdują się w rozpaczliwej sytuacji, że wyratować ich może tylko Bóg, który przebacza; gdyby pozwolili, aby ich życiem pokierowało przeżycie tego przebaczenia, wtedy w oczywisty sposób w ich sercu zrodziłaby się miłość do Boga, która płynie z Bożego miłosierdzia. Rozpocznij przyjmując słowa Pana Jezusa: „I ja cię nie potępiam”. Uwierz w krew Chrystusa przelaną na krzyżu Golgoty, przez którą Bóg pojednał nas ze sobą, a wtedy w Twoim sercu pojawi się prawdziwy pokój. Znajomość Twoich grzechów i ich ocena przez Boga jest o wiele głębsza od Twojej własnej, a mimo tego ofiarował On krew swojego Syna i zapewnił, że zmywa ona wszelki grzech. Im bardziej jestem świadomy własnych grzechów, tym więcej cenię tę krew, która oddaliła je ode mnie. Moje serce napełnione jest bólem, gdy myślę o dziele Boga, który za mnie złożył w ofierze Swojego Syna. Odtąd, im głębsza jest świadomość mojej własnej winy, tym pewniejszy jest mój pokój, tym cenniejsza jest dla mnie ta krew, która pojednała mnie z Bogiem.

Niech pokój i radość z przebaczenia grzechów przez wiarę w krew Jezusa oraz zwycięstwo nad panowaniem tych grzechów, które trzymają Was w niewoli, będą Waszym doświadczeniem.

 

Niech pokój i radość z przebaczenia grzechów przez wiarę w krew Jezusa, oraz zwycięstwo nad władzą tych grzechów, które trzymają was w niewoli, będą Waszym doświadczeniem.

Słowo Boże na dziś

"A na tym polega sąd, że światłość przyszła na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność, bo ich uczynki były złe". (Ewangelia Jana 1,9)

Zaproszenie

ZGROMADZENIA
Nd: 9:30 Wieczerza Pańska
11:00 Głoszenie Słowa Bożego
Wt: 18:30 Modlitwy i studium Słowa Bożego
Mikołów ul. Waryńskiego 42a