Trzej królowieGdy zaś Jezus narodził się w Betlejemie Judzkim za króla Heroda, oto mędrcy ze Wschodu przybyli do Jerozolimy i pytali: Gdzie jest ten nowo narodzony król żydowski? Widzieliśmy bowiem gwiazdę jego na Wschodzie i przyszliśmy oddać mu pokłon (Ewangelia Mateusza 2,1-1).

Mało która historia z Nowego Testamentu zaintrygowała tyle umysłów, rzuciła wyzwanie tylu myślicielom i zainspirowała tylu artystów malarzy, jak podróż mędrców ze wschodu. Z drugiej strony mało które z wydarzeń opisanych w Nowym Testamencie ma tak wiele różnych wersji i urosło do rangi legendy, co opowieść o tych przybyłych z daleka, bezimiennych mężczyznach.

 

Nowy Testament nie nazywa mędrców „królami”, nie podaje również ich liczby. Te i wiele innych szczegółów dodano w legendach, które powstawały głównie po III wieku naszej ery. Przyjęte w kościele zachodnim imiona Kacper, Melchior i Baltazar po raz pierwszy pojawiają się w podaniu z VI wieku. W legendach syryjskich występują imiona Lavandad, Harmisdas oraz Gushnasaf. U Ormian nazywani są Kagba i Badadilma, zaś u Etiopczyków Tanisuran, Mika, Sisisba, Awnison, Libtar i Kaset. W zależności od kraju i legend ich liczba waha się od dwóch do dwunastu.

Chrześcijański pisarz i kaznodzieja Tertulian (ok. 150 do 220 n.e.) pisał, że owi mężowie ze Wschodu wyglądali jak królowie. Przygotowało to grunt do tego, żeby nazywać ich królami, co ostatecznie nastąpiło w pismach Cezarego z Arles czy Izydora z Sewilli. W kościele katolickim czci się „Trzech Króli” jako świętych. Kolejnym krokiem było poświęcenie im dnia w kalendarzu liturgicznym – obchodzonej 6 stycznia Epifanii.

W Polsce 6 stycznia nazywane jest „Świętem Trzech Króli” lub dniem „Trzech Króli”. W dużej mierze owi „królowie” przyjęli się również w sztuce, co podsyciło lub utrwaliło ten motyw w legendach. Często przedstawiani są jako młodzieniec, dojrzały mężczyzna i starzec. Według greckich źródeł Beda Venerabilis (lub jego potomek) napisał około 730 roku naszej ery, że Melchior był białobrodym starcem, Baltazar mężczyzną w średnim wieku i z ciemną brodą, Kacper natomiast młodzieńcem bez zarostu. W średniowiecznych misteriach odgrywanych z okazji święta Trzech Króli legenda o nich nabierała coraz to nowych kształtów. Między innymi przypisano im trzy różne miejsca pochodzenia: Melchior został królem Arabii, Baltazar Saby, a Kacper Królestwa Chaldejskiego. W misteriach francuskich z XI w. „królów” przyporządkowano znanym wówczas częściom świata: Europie, Azji i Afryce.

Czy nie dzieje się tak zawsze, gdy ludzie religijni coś sobie wymyślą? Brakowałoby jedynie relikwii „królów”. Od XII wieku przekazywano legendę, według której Helena, matka cesarza rzymskiego Konstantyna Wielkiego (ok. 270/299 - 337 n.e.), będąc na pielgrzymce w Ziemi Świętej około 326 roku, znalazła ich szczątki i rzekomo przywiozła je ze sobą. Według innej legendy biskup Mediolanu Eustorgiusz (zm. 350 r.) otrzymał te szczątki kilka lat później w darze od cesarza. Następnie w 1158 roku podczas pierwszego oblężenia Mediolanu zostały zabezpieczone przez cesarza Fryderyka Barbarossę. Po zdobyciu Mediolanu w 1162 roku Barbarossa podarował szczątki kanclerzowi cesarskiemu i arcybiskupowi Kolonii Rainaldowi z Dassel. 23 lipca 1164 roku relikwie trafiły w końcu do Kolonii, gdzie do dziś są czczone w kolońskiej katedrze. W latach 1190-1227 złotnik Mikołaj z Verdun wykonał dla nich drogocenny relikwiarz. Uchodzi on za największy i najwspanialszy relikwiarz, jaki zachował się z czasów średniowiecza. Autentyczność relikwii jest wątpliwa z wielu powodów, najbardziej jednak z tego względu, że jest w sprzeczności z opisem biblijnym. Dlaczego szczątki miałyby być pogrzebane w ziemi świętej, skoro w Ewangelii Mateusza 2,12 wyraźnie napisano, że mędrcy ze Wschodu powrócili do swojej ziemi, z której przybyli?

Także identyfikacja Gwiazdy Betlejemskiej przybierała na przestrzeni wieków wszelkie możliwe ciała niebieskie i konstelacje. Na fresku włoskiego malarza Giotto di Bondane (1266-1337) „Pokłon Trzech Króli” (w kaplicy Scrovegnich w Padwie) w roli Gwiazdy Betlejemskiej po raz pierwszy pojawiła się kometa. Na artystę z pewnością wpłynął fakt, że kilka lat przed rozpoczęciem pracy nad obrazem, czyli w 1301 roku widoczna była Kometa Halleya. Kilkakrotnie brano pod uwagę także supernową[1]. Matematyk i astronom Jan Kepler (1571 – 1630) wypuścił w świat teorię, iż chodziło o koniunkcję Jowisza i Saturna. To wyjaśnienie co roku pojawia się w czasopismach chrześcijańskich przy okazji Bożego Narodzenia. Wskazywano również na układy innych planet, czego próbowano dowieść, gorliwie szukając argumentów.

Wszystko to sprawiło, że coraz bardziej oddalamy się od tekstu biblijnego, w związku z czym trudno już rozpoznać prawdziwą historię.

Potraktowałem to jako wyzwanie i postanowiłem zgłębić tę bardzo ważną i do tego liczącą ponad 2000 lat historię. Zasada ta pochodzi od apostoła Pawła, który uczył: „wierzę we wszystko, co jest napisane w zakonie i u proroków” (Dzieje Apostolskie 24,14). Oznacza to, że cała Biblia przedstawia prawdę i można polegać na zawartych w niej informacjach przyrodniczych i historycznych.

Jeśli potraktujemy poważnie każdy szczegół relacji przedstawionej w Ewangelii Mateusza 2,1–12; jeśli uwierzymy, że każdy wers został zapisany tak, jak chciał tego Bóg i że On sam podpisał się pod nim, wówczas ujrzymy całkiem inny obraz niż ten, który rozpowszechnił się w świeckich, a także chrześcijańskich publikacjach:

  • Legenda o tak zwanych „Trzech Królach” rozpada się.
  • Najczęściej spotykana interpretacja gwiazdy betlejemskiej jako układu planet Jowisza i Saturna nie jest zgodna ani z astronomią, ani z Biblią.
  • Gwiazdę Betlejemską powszechnie przedstawia się jako kometę. Także ten wariant okazuje się błędny.

Uwzględniając wszystkie doniesienia zawarte w Biblii, możemy wysnuć następujące wnioski:

  • „Magowie” nie byli ani astrologami, ani poganami z Babilonu, lecz pobożnymi Żydami na dworze królewskim.
  • Zachowanie Gwiazdy Betlejemskiej opisane w Ewangelii Mateusza 2,1-12 wyklucza jakiekolwiek astronomiczne ciało niebieskie. Poszukiwanie jej na współczesnym nieboskłonie przy pomocy wiedzy astronomicznej przypomina poszukiwanie czarnego kota w ciemnym pokoju, w którym tego kota w ogóle nie ma. Gwiazda Betlejemska istniała tylko w czasie podróży mędrców i zasadniczo z tego powodu odnalezienie jej nie jest możliwe.
  • Pozostaje jeszcze jedna, ostatnia możliwość interpretacji: był to znak świetlny (gwiazda) stworzony przez Boga w jednym, konkretnym celu. Podobnie jak Arka Noego służyła kiedyś tylko jednemu celowi.
  • Krótki postój u Heroda nie był pomyłką, lecz strategią zaplanowaną przez Boga. Poprzez wizytę mędrców na dworze królewskim, Bóg dał całemu Izraelowi możliwość, by wszyscy dowiedzieli się o narodzeniu Jego Syna.

Drogi czytelniku!

Wszystko, co powyżej przedstawiliśmy[2], pokazuje, w jaki sposób człowiek zmysłowy, niemający życia z Boga, tworzy swoją religię. W okresie od narodzenia Pana Jezusa Chrystusa wymyślono i wprowadzono do chrześcijaństwa wiele tego rodzaju nieprawdziwych historii, świąt, obrzędów, ustanowiono tzw. świętych itp., co w żaden sposób nie znajduje uzasadnienia w Słowie Bożym.

Zastanów się nad tym bardzo poważnie. Sięgnij po Biblię, a znajdziesz w niej to, co Bóg chciał przekazać nam ludziom. Przede wszystkim dowiesz się, w jaki sposób możesz dostąpić zbawienia, które On oferuje człowiekowi w Panu Jezusie Chrystusie.

Pan Jezus modlił się do swojego Ojca:

„Poświęć ich w prawdzie Twojej; SŁOWO TWOJE JEST PRAWDĄ”

(Ewangelia Jana 17,17).

 

[1] Supernowa – termin określający kilka rodzajów kosmicznych eksplozji powodujących powstanie na niebie niezwykle jasnego obiektu, który już po kilku tygodniach lub miesiącach staje się niemal niewidoczny (Wikipedia)

[2] Fragment pochodzi z książki: „Czym była Gwiazda Betlejemska” Autor: Werner Gitt

Słowo Boże na dziś

"Pójdźcie do mnie wszyscy, którzy jesteście spracowani i obciążeni, a Ja wam dam ukojenie" (Ewangelia Mateusza11,28)

Zaproszenie

ZGROMADZENIA
Nd: 9:30 Wieczerza Pańska
11:00 Głoszenie Słowa Bożego
Wt: 18:30 Modlitwy i studium Słowa Bożego
Mikołów ul. Waryńskiego 42a