Świetnie, świetnie, wszystko jest super. Czy naprawdę tak jest? Na często zadawane pytanie dotyczące tego, jak się nam powodzi, mamy już gotowe wszelkiego rodzaju odpowiedzi, tylko nie prawdę. W głębi duszy myślisz sobie: Ach, gdyby oni wiedzieli, jak ja naprawdę się czuję. A ponieważ nikt nie może zajrzeć w nasze myśli, odstawiamy cyrk jeden po drugim. Och, ta błazenada. Nawet gdy woda sięga nam po szyję, często nie potrafimy zdobyć się na szczerość. I tak się męczymy, nie radzimy sobie z życiem osobistym i denerwujemy przy tym innych.
W gruncie rzeczy największym szczęściem jest poznać Jezusa Chrystusa, tego Wszechmogącego Boga, który kocha mnie od stóp do głów. Czymś wspaniałym jest doświadczać Jego cudownej pomocy we wszystkich dziedzinach życia jednak nie zawsze siedzimy mocno w siodle. A mimo to słyszymy w Biblii człowieka wołającego: ,,Pchnięto mnie silnie, bym upadł, lecz PAN mnie podtrzymał" (Ps. 118,13).
Bez względu na to, jakie zmartwienia próbują mnie przygnieść, jest Jezus Chrystus. I w modlitwie mogę mu powiedzieć wszystko, wszystko to, co mnie trapi. Tam gdzie jest niepokój, przyjdzie pokój. Gdzie dusza kołacze, tam będzie spokój. Tam, gdzie widoki na przyszłość są zamglone, On daje życiowe perspektywy. Człowiek prowadzony ręką Boga nie znajdzie się w tarapatach. Ma świadomość tego, że obejmuje go wszechmocna dłoń. Bóg prowadzi do wiecznego celu. A po drodze wierzący może doświadczyć, że Bóg jest nieskończenie wierny i nie zawodzi tych, którzy na Nim polegają. Znajdź swoją ostoję w Jezusie. Wtedy wszystko inne będzie dobre.
Z książki: „Im Aufwind Leben” - Manfred Paul
