„Chciałbym mieszkać w namiocie twoim wiecznie, Schronić się pod osłoną twych skrzydeł. Sela.

Położyłem się i zasnąłem; Obudziłem się, bo Pan mnie wspiera. Nie boję się dziesiątków tysięcy ludu, Które zewsząd na mnie nastają” (Psalm 61,5; Psalm 3,6–7).

Bóg, kiedy zechce, działa, w naprawdę zadziwiający sposób. Tak było nie tylko w czasach biblijnych. Również dzisiaj doświadczają tego ludzie, którzy całkowicie Mu ufają. Kiedy słyszymy coś, czego nie potrafimy wyjaśnić, nie oceniamy tego faktu z punktu widzenia naszego codziennego doświadczenia.

Oto relacja sługi Bożego z czasów prześladowań chrześcijan w Rumunii w latach 80.:
„Ponieważ głosiłem Słowo Boże, byłem nieustannie obserwowany. Po raz kolejny musiałem liczyć się z aresztowaniem i byłem zmuszony przez pewien czas ukrywać się przed policją w górach. Była zima. Czasami blisko mnie pojawiały się wilki, ale bałem się ich mniej niż ludzi, którzy mnie ścigali. Pewnej nocy było wyjątkowo zimno. Byłem całkowicie wyczerpany i modliłem się: «Panie, ześlij mi koc, bo inaczej zamarznę!». Po tych słowach zasnąłem. Tej nocy nie czułem zimna. Wiecie dlaczego? Kiedy rano się obudziłem, było jeszcze ciemno. Poruszyłem się i chciałem się podnieść. Wtedy tuż obok mnie wstało jakieś zwierzę, po czym szybko zniknęło między drzewami. Czy to był pies? A może młody wilk? Nie wiem. W każdym razie zwierzę spędziło noc przytulone do mnie.
Bóg jest niezrównany w swojej wielkości i dobroci! Nie mógłby mi zesłać cieplejszego „okrycia”.