Arka NoegoBóg dokonał już kiedyś straszliwego sądu nad światem. Uratował się wtedy tylko jeden człowiek i jego rodzina. Człowiek ten nazywał się Noe. Bóg polecił mu, by zbudował arkę, zanim zacznie się sąd. – Znacie historię o potopie? Jeżeli nie, to wstydźcie się i nikomu o tym nie mówcie! – Przed rozpoczęciem sądu Bóg rozkazał Noemu: „Wejdź do arki ty i cały dom twój". Noe posłuchał i „zamknął Pan za nim" (1. Mojż 7,16). Arka Noego - replika https://www.youtube.com/watch?v=3esMokQme_s

Świat idzie naprzeciw sprawiedliwemu sądowi Bożemu. Ale istnieje też arka: łaska ofiarowana nam w Jezusie. On przyszedł ze świata Bożego na nasz nędzny świat. On umarł za nas na krzyżu! – Posłuchajcie, bo jeśli nawet nie rozumiecie wiele, to pojmiecie: Jeżeli Bóg każe swemu Synowi umrzeć okrutną śmiercią na krzyżu, to musi ona oznaczać zbawienie, będące ratunkiem dla największego grzesznika! – Potem Jezus zmartwychwstaje. Wzywa nas przez Ducha Świętego. Jezus jest arką. I jak Bóg wtedy powiedział Noemu: „Wejdź do arki ty i cały dom twój", tak dziś prosi was przeze mnie: Wejdźcie do łaski Jezusa Chrystusa!

Zrób ten krok prowadzący do pokoju z Bogiem! Zerwij ze wszystkim, co Cię od tego powstrzymuje! Powiedz swemu Zbawicielowi: „Tu przychodzi wielki grzesznik". Złóż całą swoją winę pod Jego Krzyżem. Uwierz, że krew Jego popłynęła również za Ciebie. Powiedz Mu, że oddajesz Jemu całe swoje życie. To oznacza wejść do arki.

Uwaga, niebezpieczeństwo dla życia!

Iluż nas zmierza jeszcze ku Sądowi Bożemu nie nawróciwszy się, a więc nie mając żadnej ochrony. Ale istnieje łaska. Wierzyć, to znaczy uczynić krok spod Sądu Bożego w łaskę Jezusową. Ten krok nie jest łatwy, ale oznacza ratunek dla tych, których życie jest zagrożone.

Znany misjonarz Albert Hoffmann, pionier misji na Nowej Gwinei, opowiedział mi kiedyś historię, której nie mogę zapomnieć. Zaczęło się od tego, że powiedziałem w jakieś rozmowie: "Bracie Hoffmann, wciąż muszę walczyć o moją chrześcijańską wiarę. Należenie do Jezusa w świecie, który służy diabłu i śpieszy do piekła, nie jest łatwe nawet dla pastora". "To ja ci coś opowiem – odrzekł. – Na Nowej Gwinei mieliśmy taki zwyczaj, że Papuasi, którzy chcieli zostać chrześcijanami, przychodzili na naukę, aby dobrze poznać Jezusa. Później w którąś niedzielę odbywał się chrzest. To było zawsze bardzo uroczyście obchodzone i nawet poganie przychodzili popatrzeć. Ale decydujący moment miał miejsce wieczorem w dniu poprzedzającym święto. Rozpalaliśmy wielkie ognisko i kandydaci do chrztu podchodzili niosąc wszystko, co im dotychczas służyło do uprawiania bałwochwalstwa: przedmioty magiczne, wizerunki bożków, amulety itp. Kolejno wrzucali w płomienie te symbole dawnego życia. Obserwowałem kiedyś młodą kobietę, która miała pełne ręce wizerunków bożków i amuletów. Podeszła do ogniska, ale w chwili, gdy już miała wrzucić wszystko w ogień, zatrzymała się. Po prostu nie mogła tego zrobić. Zapewne pomyślała sobie: te przedmioty należały do moich przodków, cała moja przeszłość jest z nimi związana, nie mogę się z tym wszystkim rozstać... I odeszła parę kroków od ognia. Ale znowu się zatrzymała, bo zdała sobie sprawę, że jeżeli tego nie zrobi, nie będzie mogła należeć do Jezusa. Podeszła więc znowu do ogniska i znów się cofnęła. Zbliżyłem się wtedy do niej – opowiadał dalej misjonarz – i powiedziałem: ‘To jest dla ciebie zbyt trudne w tej chwili. Lepiej będzie, jeżeli jeszcze się zastanowisz. Możesz być przecież ochrzczona następnym razem.' Kobieta pomyślała chwilę, a potem szybkim krokiem podeszła do ogniska, wrzuciła wszystkie rzeczy i upadła zemdlona". Nie zapomnę, jak misjonarz Hoffman prowadzący zwycięskie misje w wielu krajach, człowiek, którego twarz przypomina drzeworyt, powiedział na zakończenie tej historii: „Sądzę, że tylko ten, kto przeżył prawdziwe nawrócenie, może zrozumieć wstrząs, jaki przeżyła ta kobieta".

Moi przyjaciele, od arki dzieli nas tylko jeden krok. Z miejsca, gdzie grozi nam niebezpieczeństwo dla życia – prosto w ramiona Jezusa. Ale ten krok trzeba zrobić i nie jest on wcale łatwy. Oznacza zerwanie z całą przeszłością. Jednakże zrozumcie, że za mniejszą cenę nic nie da się zrobić!

Czy wyrażam się jasno? Zawsze jestem wstrząśnięty widząc, ilu ludzi mimo ostrzeżenia pędzi na zatracenie. Bóg tego nie chce! Bóg chce, abyście zostali zbawieni! Dlatego posłał swego Syna, i dlatego ten Syn zapłacił za waszą winę. Musicie teraz tylko uznać swoją winę i przyjąć w wierze Jezusową ofiarę.

Kiedy w Trzeciej Rzeszy wezwano mnie znowu po raz któryś z rzędu do Gestapo, musiałem czekać w pokoju zastawionym szafami, w których piętrzyły się niezliczone teczki z aktami. Na grzbiecie każdej teczki wypisane było imię i nazwisko. Czekając bez końca wśród tych szaf, dziękowałem Bogu, że nie muszę spędzać tu całego życia. Z nudów zacząłem czytać te nazwiska: „Meier, Karl", „Schulze, Friedrich"... i nagle patrzę: „Busch, Wilhelm"! To moje akta! Możecie sobie wyobrazić, że przestałem uważać te szafy z aktami za coś okropnie nudnego! Moje akta! Miałem wielką ochotę wyciągnąć tę teczkę i zobaczyć, co oni tam o mnie powypisywali, ale nie zaryzykowałem. Stałem tylko cały drżący przed szafą, myśląc: „Moje akta!".

Podobne przeżycie miałem – wyobraźcie sobie! – z Krzyżem Jezusa. Był w moim życiu taki okres, że nic nie wydawało mi się nudniejsze od chrześcijaństwa. Nawet badania pana Dujardin nad właściwościami pierwotniaków uważałem za bardziej interesujące. Tak było do chwili, w której po raz pierwszy zobaczyłem naprawdę Krzyż Jezusa: „Tu chodzi o moje akta! A w nich jest mowa o mojej winie i moim zbawieniu!". Od tamtej pory Krzyż Jezusa interesuje mnie najbardziej ze wszystkiego na świecie. O, spójrzcie na tego Człowieka w koronie cierniowej! On jest Tym, który przynosi nam ratunek. Wasze i moje życie zostało uratowane tam, na tym krzyżu! Może nie wiecie jeszcze nic o tym, ale was to również dotyczy!

Z książki: W. Busch "Jezus naszym przeznaczeniem"

Słowo Boże na dziś

"Ja jestem dobry pasterz. Dobry pasterz życie swoje kładzie za owce". (Ewangelia Jana 10,11)

Zaproszenie

ZGROMADZENIA
Nd: 9:30 Wieczerza Pańska
11:00 Głoszenie Słowa Bożego
Wt: 18:30 Modlitwy i studium Słowa Bożego
Mikołów ul. Waryńskiego 42a